niedziela, 22 lutego 2015

And the Oscar goes to...

To dzieje się znowu! Pewne jak podatki i śmierć! OSCARY! Znowu zanurzam się w ten festiwal filmów, gdzie o filmach co raz mniej, jednak ten blichtr i choć iluzoryczne obcowanie z idolami, przyciąga mnie co roku, aby z wypiekami na twarzy czekać na kolejnych wygranych!
Ten rok, to rok wielu zaskoczeń już w nominacjach. To też polski rok, z genialną Idą na czele. To też rok dość wyrównanego poziomu filmów. Dodajmy, że relatywnie wysokiego, ale mi osobiście brakuje jednego filmu, który by mnie porwał (żaden film nominowany w głównej  nie dostał ode mnie 5 gwiazdek), zaczarował i był moim wiecznie przegranym faworytem (Ah, American Hustle...).

To także rok z Neilem Patrickiem Harrisem jako hostem, a to zapewnia świetny poziom prowadzenia gali i jeszcze lepszą zabawę! Osobiście liczę na nawiązanie do mojego ukochanego Hedwig and the Angry Inch!

Przypominam też, że nie zawsze wygrywa najlepszy, że Oscary to polityka, długa droga wcześniejszych gal (Golden Globes, BAFTAs, etc.) oraz zabiegów PR i marketingowych.

Zaczynamy! 87 gala wręczenia Nagród Akademii już zaraz, już za rokiem! Przenosimy się do światowego centrum kinematografii, zarywany nockę i STARTUJEMY!

NAJLEPSZY FILM: Boyhood (****1/2), Birdman (****), The Theory of Everything (****1/2), Grand Budapest Hotel (****1/2), Imitation Game (****1/2), Selma (****1/2), American Sniper (****), Whiplash (***).


Pojedynek Wieczoru: Boyhood vs Birdman (vs. Grand Budapest Hotel?)Wydaje się, że Boyhood ma to w kieszeni. Świetne recenzje, przez większość festiwali i rozdań nagród przejechali się jak walcem, zgarniając większość statuetek po drodze. Film Linklatera to hołd kina dla życia, dorastania i codziennej walki oraz hołd życia dla... kina. Poświęcenie ekipy, 12 lat pracy nad tym dziełem nie poszło na marne. Świetny film, który broni się wszystkimi aspektami dzieła filmowego. Pewniak, który jednak musi czuć oddech konkurencji na plecach.
Birdman to fantastyczny film, pochwała wyobraźni, ale jakby... mnie osobiście zawiódł. Spodziewałem się znacznie więcej, choć też nie mogę powiedzieć, że jakoś wyjątkowo się zawiodłem. Cieszy mnie, że takie filmy powstają, oby więcej! Jednak to nie czas Birdmana, mimo że dzisiejsze Independent Awards, troszkę namieszało w stawce, realnie zwiększając szanse na ostateczny sukces. Kto wie, może wszędobylska moda na kontynuowanie filmów o superbohaterach przejmie i Birdmana i wtedy się uda? A nie.... czekajcie...
Jeśli Birdman jest pochwałą wyobraźni, to Grand Budapest Hotel jest chyba filmowym urealnieniem wyobraźni. Dodatkowo, jego szanse zwiększa sukces na Złotych Globach. Mój cichy faworyt, film, który kupił mnie całego (choć nie dostał 5 gwiazdek, bo ja wiem, że Andersona stać na więcej, że to nie jest koniec jego możliwości, każdy jego film pokazuje wielki, wielki progres, dlatego ciągle czekam na dzieło ostateczne), i nie ukrywam, że persona Wesa Andersona przyciąga mnie zawsze i wszędzie. Jak dorosnę chcę być nim. Ewentualnie chociaż mieć na jego ciuchy! Facet jest jednym z ostatnich z gatunku kina autorskiego i Grand to pokazuje. Zwariowany, prześmieszny, boleśnie smutny. Taki skrajnie "andersonowy". Więcej! To nie jest jeszcze czas Andersona i jego filmu, ale jeśli moja teoria o zasadzie "trzech" się sprawdzi, to - o ile Wes utrzyma poziom, a wierzę, że utrzyma!- po Moonrise Kingdom i Grand Budapest Hotel, czas na petardę, która wygra wszystko. Czekam!

Boyhood: 45%
Birdman: 40%
Gand Budapest Hotel: 15%

Szanse reszty nominowanych:
American Sniper wdarł się do stawki całkiem niespodziewanie i jeśli ktoś miałby się wedrzeć między wyżej zainteresowanych - to chyba tylko film wujka Clinta. Ale raczej marne na to szanse.
Długo mówiło się o Selmie jako o faworycie, ale po pierwsze spartolili kampanie PRową jak tylko się dało, a szkoda. Po drugie, jednak chyba Akademia po zeszłorocznej kanonadzie 12 Years a Slave, chyba odpuści sobie kino zaangażowane w walkę o równouprawnienie czarnoskórych. No niestety - polityka...
Reszta, mimo mocnych akcentów, statystuje.

Inni potencjalni nominowani: Coś jakby mało tych nominowanych? Ostatnio dziewięć filmów, zdarzało się nawet dziesięć - w tym roku tylko osiem. Szkoda, bo na ten przykład taki Nightcrawler (***1/2) mógłby namieszać i to porządnie. Wielu zdziwiło pewnie brak Gone Girl (***1/2) (a ja uważam, że dobrze, że pominięto) i Foxcatcher (***1/2), czy nawet Begin Again (***1/2). Dużo mówiło się o szansach Unbroken (****) i A Most Violent Year (****), ale oba zostały niemal kompletnie pominięte w tym roku.
Jak co roku w stawce znajduje się przedstawiciel z gatunku indie, ze stemplem Pana Redforda na opakowaniu ze znaczkiem z Sundance. W tym roku to Whiplash i... mi osobiście to kompletnie nie leży w kontekście. Niby film jest niezły, świetnie wykonany technicznie, ale sama historia dla mnie jest kompletnie niewiarygodna, pod kątem postaci i ich relacji. Ubolewam, że miejsca Whiplash nie zajęło świetne The Disappearance of Eleanor Rigby: Them (****), albo genialne, błyskotliwe, słodko-gorzkie The Skeleton Twins (****1/2). Para Wiig - Hader, znana z Saturday Night Live, robi ten film, pokazując i komediowy pazur i uderzając w czułe punkty. Wielki, mały film o życiu. Szkoda.
No i brakuje najlepszego filmu roku: Idy (*****)! Jedyny film w tym roku, który tak wysoko oceniłem. Szkoda. Akademia miewa takie lata, kiedy docenia nieanglojęzyczny film i znajduje się on w statecznym rozrachunku wśród najlepszych. Wielka szkoda.



NAJLEPSZY REŻYSER: Richard Linklater, Alejandro González Iñárritu, Wes Anderson, Morten Tyldum, Bennett Miller.

Pojedynek: Richard Linklater vs. Alejandro González Iñárritematu.
Linklater abo Iñárritu - inaczej tego nie widzę, ze wskazaniem na Linklatera. Obaj panowie popisali się kunsztem, choć obaj podeszli do tematu zupełnie inaczej. Co zauważyły w błyskotliwym żarcie prowadzące Złotych Globów - Linklater kręcił film przez 12 lat, każdego roku kilka scen, Birdman to natomiast jakby dwugodzinne ujęcie jednej kamery. Obaj w swojej metodzie genialni i kreatywni. Stawiam jednak na poświęcenie.

Linklater: 60%
Iñárritu: 40%

Szanse reszty nominowanych: Chyba tylko Anderson mógłby namieszać. I jeśli to miałoby miejsce, to ja jestem jak najbardziej za! Dziwi w ogóle obecność Millera. Ma na koncie kilka świetnych produkcji, ale Foxcatcher się do nich nie zalicza. Cieszy taki europejski rodzynek jakim jest Tyldum. Jednak bez większych szans.

Inni potencjalni nominowani: Chyba najbardziej brakuje mi Finchera (Gone Girl oceniam surowo, ale reżyseria to maestria!) i Avy DuVernay w miejsce Millera. Oboje zasłużyli na miejsce w piątce, ze wskazaniem na DuVernay, która podjęła się niezwykle trudnego tematu, miała gigantyczne problemy przy realizacji (wystąpienia Kinga są... chronione prawami autorskimi, na które producenci Selmy nie dostali zgody) i wybrnęła z tego w sposób genialny.
Myślę, że takie nazwiska jak Eastwood, Marsh i Chazelle też mogą czuć się pominięte.

NAJLEPSZY AKTOR PIERWSZOPLANOWY: Eddie Redmayne, Michael Keaton, Steve Carell, Bradley Cooper, Benedict Cumberbatch.

Pojedynek: Michael Keaton vs. Eddie Redmayne.
Nie wiem. Sam nie wiem. Najbardziej wyrównana kategoria wieczoru. Nie wiem. Dla mnie remis. Z lekkim, dosłownie tyci-tyci, wskazaniem na Keatona i w ostatecznym rozrachunku na niego stawiam. Ale jeśli Redmayne wygra, to nie będzie szok, wręcz przeciwnie. Obaj zasłużyli, ale ze Keatonem przemawia status weterana, a Akademia lubi nagradzać weteranów. Ciekawe jak się to rozwiąże.

Keaton: 51%
Redmayne: 49%

Szanse innych nominowanych: Pojedynek wymienionej wyżej dwójki. Reszta statystuje. Choć warto zauważyć kompletnie niespodziewaną nominacje dla Coopera. Wyrobił się chłopak. Nowy ulubieniec Akademii!
Mała uwaga: dla mnie Carell jest w złej kategorii. Jego rola jest typowo drugoplanowa, co z resztą zauważyli na BAFTach.

Inni potencjalni nominowani: Najbardziej boli brak kogoś z trójki Oyelowo, Fines, Gyllenhaal. Ich miejsce niespodziewanie zajął Cooper właśnie. Jeśli już ktoś z Foxcatchera miał zająć tu miejsce to tylko Tatum! Świetna, skomplikowana, dojrzała i wymagająca rola. Facet idzie drogą Coopera. Dobiera dobre role, jednocześnie nie rezygnując z image'u amanta i ciacha. Wyrabia się.
Szkoda, że pominięto Oscara Issaca, Spalla i Bosemana za elektryzującą rolę Jamesa Browna w Get on Up (***1/2). Warto się chłopakowi przyglądać w przyszłości. Osobiście brakuje mi też Billa Hadera za The Skeleton Twins. Na siłę bym go tu gdzieś upchnął!

NAJLEPSZA AKTORKA PIERWSZOPLANOWA: Julianne Moore, Felicity Jones, Rosmund Pike, Reese Witherspoon, Marion Cotillard.

Pojedynek: Julianne Moore vs. ... Julianne Moore.
Tak jak rok poprzedni należał do Blanchett, tak ten należy do Moore. Ona może to przegrać tylko z sobą samą.

Moore: 90%
Reszta: 10%

Szanse innych nominowanych: Pozostałe Panie zaprezentowały świetne, wartościowe role. Jednak w pojedynku z Moore, która idzie po swojego pierwszego, ale jak zasłużonego z perspektywy całej kariery, Oscara - nie mają szans.
Zaskakująca obecność Cotillard. Wielkie zaskoczenie.

Inne potencjalne nominowane: Pominięcie Rachel.... znaczy się Jeniffer Aniston to dość duże zaskoczenie. Podobnie sprawa ma się z Amy Adams.
Ja - jak to ja - wszędzie bym chciał widzieć Jessice Chastain, a jej rola w The Disappearance of Eleanor Rigby: Them jest warta nominacji. Tak jak rola Kirsten Wiig w The Skeleton Twins. Genialne role, obie Panie szarżują!


NAJLEPSZA DRUGOPLANOWA ROLA MĘSKA: J.K. Simmons, Robert Duvall, Edward Norton, Mark Ruffalo, Ethan Hawke.

Pojedynek: J.K. Simmons vs. ... J.K. Simmons
Jak w przypadku kategorii aktorek pierwszoplanowych: it is Simmons to loose. Tu raczej cuda się nie wydarzą.

Simmons: 99%

Szanse innych nominowanych: Praktycznie żadne, choć Simmons nie jest moim osobistym faworytem, bo uważam, że rola Duvalla była dużo bardziej wymagająca, lepsza. Postać była też ciekawsza, wymagała lepszego warsztatu i poświęcenia. Lubię Simmonsa od czasów Juno. Świetny aktor, fajny facet. Ale Duvall był po prostu lepszy. Jeśli ktoś miałby wykorzystać ten 1% to Duvall. Kategorie drugoplanowe to działka weteranów, a takim na pewno jest były doradca Dona Corleone.

Inni potencjalni nominowani: Gdyby Carell był nominowany w tej kategorii, tak jak powinien być, to Simmons nie miałby tak pewnej pozycji. Wręcz uważam, że Carell mógłby to na ostatniej prostej wygrać!
Ja bym jeszcze nominował Miyavi'ego za jego rolę w Unbroken. Ale to już byłby przesyt psychopatów w tej kategorii.

NAJLEPSZA DRUGOPLANOWA ROLA KOBIECA: Patricia Arquette, Emma Stone, Maryl Streep, Laura Dern, Keira Knightley.

Pojedynek: Patricia Arquette vs. ... Patricia Arquette.
Ta sama historia. Stety i niestety, bo trochę obdziera nas to z emocji w aż 3 naprawdę ważnych kategoriach, ale z drugiej strony Arquette zasłużyła.
Arquette: 99%
Reszta: 1%

Szanse pozostałych nominowanych: Reszta kandydatek daleko w tyle. Dziwi obecność Dern kosztem Chastain.

Inne potencjalne nominowane:  I znowu uderzam  w znajomą nutę: Jessica Chastain za A Most Violent Year. Szok, że nie dostała nominacji. Tak naprawdę jako jedyna miała jakiekolwiek szansę powalczyć z Arquette. I nie chodzi mi tylko o moje ślepe uwielbienie, ale kilka nagród po drodze na galę Oscarów, odebrała Patricii sprzed nosa.
Sporo mówiono o szansach na nominację dla Carmen Ejogo, ale spaprana kampania Selmy zaprzepaściła jej szanse.
Ja do końca wierzyłem w piękny sen, gdzie boska Kulesza dostaje nominacje. Ale potem się obudziłem.

NAJLEPSZY SCENARIUSZ ADAPTOWANY: Richard Linklater (Boyhood), Alejandro Gonzalez Inarritu, Nicolas Giacobone, Alexander Dinelaris, Armando Bo (Birdman), Wes Anderson, Hugo Guinnes (Grand Budapest Hotel), Dan Gilroy (Nightcrawler), E. Max Frye & Dan Futterman (Foxcatcher).


Pojedynek: Richard Linklater vs. Alejandro Gonzalez Inarritu, Nicolas Giacobone, Alexander Dinelaris, Armando Bo vs. Wes Anderson, Hugo Guinnes
Ta kategoria to moja wielka radość i wielki smutek. Radość, bo trzy filmy bijące się o ostateczny laur, są genialnie napisane, kreatywne. Przywracają nadzieję w pisanie oryginalnych historii. Smutek, bo nagrodzić można tylko jeden film. Dwa pozostałe obejdą się smakiem. A szkoda.
Bardzo wyrównana kategoria. Linklater jest na czele peletonu, ale nie pozbawiałbym autorów Birdmana i Grand Budapest Hotel szans. Kto by nie wygrał - jest to zasłużona nagroda!
PS: trochę brakuje Selmy kosztem Foxcachera.

Linklater: 40%
Alejandro Gonzalez Inarritu, Nicolas Giacobone, Alexander Dinelaris, Armando Bo: 30%
Wes Anderson, Hugo Guinnes: 30%

NAJLEPSZY SCENARIUSZ ORYGINALNY: Graham Moore (Imitation Game), Damian Chazelle (Whiplash), Anthony McCarten (The Theory of Everything), Jason Hall (American Sniper), Paul Thomas Anderson (Inherent Vice)

Pojedynek: Graham Moore vs. Damian Chazelle
Dość stateczna kategoria, filmy niby niezłe, ale te scenariusze wyglądają jak ubodzy krewni tekstów oryginalnych. Wydaje się, że Moore jest faworytem, ale tak naprawdę tu nie ma faworyta. Każdy może wygrać i chyba krzywdy to nikomu nie uczyni.

Moore: 35%
Chazelle: 33%
Reszta: 32%

Pozostałe kategorie to dla mnie zawsze zagadka, traktuje je troszkę po macoszemu, ale postaram się tylko wskazać zwycięzców w poszczególnej kategorii. Gdzie potrzeba, umieszczę komentarz:

Najlepszy Film Nieanglojęzyczny: Ida
Choć nadal należy się obawiać Lewiatana!

Najlepszy długometrażowy film animowany: How to Train a Dragon II
Rip Lego Movie :( Everything is NOT awesome.

Najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny: Laura Poitras, Mathilde Bonnefoy, Dirk Wilutzky - Citizenfour
Mocnym kandydatem jest też The Last Days in Vietnam. Zaskoczeniem jest brak Life Itself, które wydawało się pewniakiem do wygrania.

Najlepszy montaż: Tom Cross - Whiplash
Technicznie - genialny film. Ale myślę, że nie jest pewniakiem. American Sniper i Grand Budapest Hotel i Boyhood też tu pretendują.


Najlepsze zdjęcia: Emanuel Lubezki - Birdman
Po cichu liczę na polski duet, ale.... sama nominacja to wielki sukces!

Najlepsza muzyka oryginalna: Jóhann Jóhannsson - The Theory of Everything

Najlepsza piosenka: Glory by John Legend (I) i Common from Selma 

Najlepsze efekty specjalne: Paul J. Franklin, Andrew Lockley, Ian Hunter (II) i Scott R. Fisher - Interstellar

Najlepsza scenografia: Anna Pinnock, Adam Stockhausen - Grand Budapest Hotel

Najlepsze kostiumy: Milena Canonero - Grand Budapest Hotel

Najlepsza charakteryzacja i fryzury: Grand Budapest Hotel

Najlepszy dźwięk: Ben Wilkins, Thomas Curley, Craig Mann - Whiplash

Najlepszy montaż dźwięku: Bub Asman, Alan Robert Murray - American Sniper
Strzelam. Każdy ma szansę.

Najlepszy krótkometrażowy film aktorski: Mat Kirkby, James Lucas - The Phone Call
Strzelam.

Najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny: Aneta Kopacz - Joanna
Nasza klątwa też bardzo się zagranicą podobała. W każdym razie, oby nasi!

Jestem ciekaw co producenci przygotują, po zeszłorocznej gali. Wydaje mi się, że będzie dużo "partii śpiewanych", bo hostuje Neil, a to nie jego umiejętności przecież, a dodatkowo śpiewane gale zazwyczaj były nudne i mdłe. Choć zobaczymy! Wszelkie werdykty będziemy ogłaszać po obejrzeniu ceremonii!

To może być gala wielu zaskoczeń, choć wydaje się być galą wielu pewniaków. Ale Oscary nauczyły już, że nikt nie może czuć się bezpieczny. Siadamy wygodnie w fotelu, zapinamy pasy i startujemy!

czwartek, 15 stycznia 2015

And the nominess are..., czyli jakie niespodzianki zafundowała nam Akademia w tym roku!

ILE NIESPODZIANEK! Akademia samymi nominacjami zrobiła niezły bajzel! Bez zbędnego pitu-pitu, po kolei:

Najlepszy film: Whiplash jako już klasyczny przedstawiciel Sundance (choć film jest dość słaby, The Skeleton Twins byłoby lepszym wyborem) dostało dużo miłości od Akademii. To samo American Sniper - jednak wujek Clint ma swoją renomę w kręgach Akademii. To są dwie największe niespodzianki. Kosztem Into The Woods i Foxcatcher znalazły się w finałowej ósemce (czemu nie ma dziewięciu?) filmów. Dziwi brak A Most Violent Year i Unbroken. Wydawało się, że te filmy mają szansę na dużo oscarowej miłości. Cieszy mnie pominięcie Gone Girl, bo jednak pod względem psychologii postaci, film (także książka) kuleje na całej linii.

Najlepszy aktor pierwszoplanowy: Bradley Cooper to nowy ulubieniec Akademii i kolejna wielka niespodzianka. Zajął miejsce, które wydawało się, że jest zarezerwowane dla kogoś z trójki Finnes, Oyelowo, Gyllenhaal. Wielka niespodzianka. Prędzej bym się spodziewał, że taką niespodziankę sprawi nominacja dla Timothy Spalla za Mr. Turner.

Najlepsza aktorka pierwszoplanowa: Wow. Marion Cotillard potwierdza tezę, że Amerykanom brakuje europejskich aktorek, innych niż Brytyjki. Wydawało się, że jej miejsce ma zapewniona któraś z Pań Adams/Aniston. A jednak Cotillard. Według mnie gigantyczne zaskoczenie, największe z tych nominacji.

Najlepszy aktor drugoplanowy: absolutnie bez zaskoczeń. jedyna kategoria z pewną stawką.

Najlepsza aktorka drugoplanowa: Laura Dern zaskakująco wygryza mój skarb - Jessice Chastain. Duża niespodzianka, zwłaszcza o tyle, że A Most Violent Year wydawał się tu pewniakiem do nominacji, gotowym do walki z Arquette, a tak - został kompletnie pominięty. Ja do końca wierzyłem w Kuleszę, ale to chyba byłoby zbyt piękne.

Najlepszy reżyser: Co tu robi Miller kosztem Avy DuVerney czy nawet Finchera - nie wiem. Cieszy nominacja dla Tylduma - świetny warsztat. Myślałem, że Damien Chazelle (Whiplash), albo Eastwood wskoczą tu w ostatniej chwili, ale jednak Miller. Dziwne, naprawdę dziwne, zwłaszcza, że Foxcatcher pominięto najważniejszej kategorii - najlepszego filmu.

Najlepszy scenariusz oryginalny/adaptowany: raczej bez zaskoczeń, choć wielu pewnie zdziwi brak Gone Girl. Mnie nie dziwi, jak pisałem wyżej, historia jest absolutnie niewiarygodna. Można było liczyć na pojawienie się Unbroken, lub A Most Violent Year, lub Mr. Turner, ale jakoś nie podeszły Akademii te filmy.
Najlepszy film nieanglojęzyczny: Cotilliard nominowana, ale Two Days, One Night już nie. Parodia.

Najlepsza muzyka oryginalna: Mr. Turner kosztem Gone Girl. Reznor swoje dostał, chyba ten mechanizm zadziałał.

Najlepsze zdjęcia: A NIE MÓWIŁEM!!! Ida została doceniona i jest za co! Mówi się, że sama nominacja to tak między bogiem a prawdą największe wyróżnienie, bo na nominacje głosują laureaci danej kategorii, a na zwycięzców wszyscy. Więc ta nominacja cieszy! Oby to była wielka droga do kariery obu Panów, bo zdjęcia w Idzie są artystycznym kunsztem, czystą maestrią, jedną z głównych postaci filmu! Doceniono też Mr. Turnera i Unbroken (niespodzianka, ale Deakis ma swoją renomę u członków Akademii).

Najlepszy długometrażowy film animowany:
Everything is NOT awesome. Pominięcie The Lego Movie to jest największa porażka tych nominacji. Pewniak w swojej kategorii nie dostaje nawet nominacji. Szok.

Najlepszy montaż: Clint potwierdza, że jego siła magnum nadal działa. American Sniper kosztem Birdmana to jednak zaskoczenie. Wiele mam do zarzucenia Whiplash, ale akurat montaż jest tam mistrzowski - świetnie, że zostało to zauważone!

Z innych kategorii: Duma mnie rozpiera z nominacji dla Joanny i Naszej klątwy. Sztuka bierze się z cierpienia i zostało to udowodnione. Interstellar nominowany w kategorii najlepszego dźwięku i montażu dźwięku to jednak szok. Czytając zagraniczne portale - jedno z większych zaskoczeń, bo film był krytykowany w tej materii.

Wydaje mi się, że tyle jeśli chodzi o zaskoczenia. Trochę tego jest i jest to według mnie zapowiedź jednego: na tegorocznych Oscarach nikt nie jest w 100% pewny. Pewniaki znają swoje miejsce, ale muszą czuć oddech rywali - zwłaszcza tych niespodziewanych.

To był dobry rok, naprawdę wyrównan rok, choć brakowało mi takiej petardy, takiego filmu 10/10. Wiem, że pewnie by nie wygrał (jak The Silverlining Playbook, czy American Hustle w latach poprzednich), ale fajnie byłoby mieć swoją dyche w stawce. Tak moje oceny oscylują między 8-9, i 6 dla Whiplash. Mimo wszystko - świetny rok.