Ten rok, to rok wielu zaskoczeń już w nominacjach. To też polski rok, z genialną Idą na czele. To też rok dość wyrównanego poziomu filmów. Dodajmy, że relatywnie wysokiego, ale mi osobiście brakuje jednego filmu, który by mnie porwał (żaden film nominowany w głównej nie dostał ode mnie 5 gwiazdek), zaczarował i był moim wiecznie przegranym faworytem (Ah, American Hustle...).
To także rok z Neilem Patrickiem Harrisem jako hostem, a to zapewnia świetny poziom prowadzenia gali i jeszcze lepszą zabawę! Osobiście liczę na nawiązanie do mojego ukochanego Hedwig and the Angry Inch!
Przypominam też, że nie zawsze wygrywa najlepszy, że Oscary to polityka, długa droga wcześniejszych gal (Golden Globes, BAFTAs, etc.) oraz zabiegów PR i marketingowych.
Zaczynamy! 87 gala wręczenia Nagród Akademii już zaraz, już za rokiem! Przenosimy się do światowego centrum kinematografii, zarywany nockę i STARTUJEMY!
NAJLEPSZY FILM: Boyhood (****1/2), Birdman (****), The Theory of Everything (****1/2), Grand Budapest Hotel (****1/2), Imitation Game (****1/2), Selma (****1/2), American Sniper (****), Whiplash (***).
Pojedynek Wieczoru: Boyhood vs Birdman (vs. Grand Budapest Hotel?)Wydaje się, że Boyhood ma to w kieszeni. Świetne recenzje, przez większość festiwali i rozdań nagród przejechali się jak walcem, zgarniając większość statuetek po drodze. Film Linklatera to hołd kina dla życia, dorastania i codziennej walki oraz hołd życia dla... kina. Poświęcenie ekipy, 12 lat pracy nad tym dziełem nie poszło na marne. Świetny film, który broni się wszystkimi aspektami dzieła filmowego. Pewniak, który jednak musi czuć oddech konkurencji na plecach.
Birdman to fantastyczny film, pochwała wyobraźni, ale jakby... mnie osobiście zawiódł. Spodziewałem się znacznie więcej, choć też nie mogę powiedzieć, że jakoś wyjątkowo się zawiodłem. Cieszy mnie, że takie filmy powstają, oby więcej! Jednak to nie czas Birdmana, mimo że dzisiejsze Independent Awards, troszkę namieszało w stawce, realnie zwiększając szanse na ostateczny sukces. Kto wie, może wszędobylska moda na kontynuowanie filmów o superbohaterach przejmie i Birdmana i wtedy się uda? A nie.... czekajcie...
Jeśli Birdman jest pochwałą wyobraźni, to Grand Budapest Hotel jest chyba filmowym urealnieniem wyobraźni. Dodatkowo, jego szanse zwiększa sukces na Złotych Globach. Mój cichy faworyt, film, który kupił mnie całego (choć nie dostał 5 gwiazdek, bo ja wiem, że Andersona stać na więcej, że to nie jest koniec jego możliwości, każdy jego film pokazuje wielki, wielki progres, dlatego ciągle czekam na dzieło ostateczne), i nie ukrywam, że persona Wesa Andersona przyciąga mnie zawsze i wszędzie. Jak dorosnę chcę być nim. Ewentualnie chociaż mieć na jego ciuchy! Facet jest jednym z ostatnich z gatunku kina autorskiego i Grand to pokazuje. Zwariowany, prześmieszny, boleśnie smutny. Taki skrajnie "andersonowy". Więcej! To nie jest jeszcze czas Andersona i jego filmu, ale jeśli moja teoria o zasadzie "trzech" się sprawdzi, to - o ile Wes utrzyma poziom, a wierzę, że utrzyma!- po Moonrise Kingdom i Grand Budapest Hotel, czas na petardę, która wygra wszystko. Czekam!
Boyhood: 45%
Birdman: 40%
Gand Budapest Hotel: 15%
Szanse reszty nominowanych: American Sniper wdarł się do stawki całkiem niespodziewanie i jeśli ktoś miałby się wedrzeć między wyżej zainteresowanych - to chyba tylko film wujka Clinta. Ale raczej marne na to szanse.
Długo mówiło się o Selmie jako o faworycie, ale po pierwsze spartolili kampanie PRową jak tylko się dało, a szkoda. Po drugie, jednak chyba Akademia po zeszłorocznej kanonadzie 12 Years a Slave, chyba odpuści sobie kino zaangażowane w walkę o równouprawnienie czarnoskórych. No niestety - polityka...
Reszta, mimo mocnych akcentów, statystuje.
Inni potencjalni nominowani: Coś jakby mało tych nominowanych? Ostatnio dziewięć filmów, zdarzało się nawet dziesięć - w tym roku tylko osiem. Szkoda, bo na ten przykład taki Nightcrawler (***1/2) mógłby namieszać i to porządnie. Wielu zdziwiło pewnie brak Gone Girl (***1/2) (a ja uważam, że dobrze, że pominięto) i Foxcatcher (***1/2), czy nawet Begin Again (***1/2). Dużo mówiło się o szansach Unbroken (****) i A Most Violent Year (****), ale oba zostały niemal kompletnie pominięte w tym roku.
Jak co roku w stawce znajduje się przedstawiciel z gatunku indie, ze stemplem Pana Redforda na opakowaniu ze znaczkiem z Sundance. W tym roku to Whiplash i... mi osobiście to kompletnie nie leży w kontekście. Niby film jest niezły, świetnie wykonany technicznie, ale sama historia dla mnie jest kompletnie niewiarygodna, pod kątem postaci i ich relacji. Ubolewam, że miejsca Whiplash nie zajęło świetne The Disappearance of Eleanor Rigby: Them (****), albo genialne, błyskotliwe, słodko-gorzkie The Skeleton Twins (****1/2). Para Wiig - Hader, znana z Saturday Night Live, robi ten film, pokazując i komediowy pazur i uderzając w czułe punkty. Wielki, mały film o życiu. Szkoda.
No i brakuje najlepszego filmu roku: Idy (*****)! Jedyny film w tym roku, który tak wysoko oceniłem. Szkoda. Akademia miewa takie lata, kiedy docenia nieanglojęzyczny film i znajduje się on w statecznym rozrachunku wśród najlepszych. Wielka szkoda.
NAJLEPSZY REŻYSER: Richard Linklater, Alejandro González Iñárritu, Wes Anderson, Morten Tyldum, Bennett Miller.
Pojedynek: Richard Linklater vs. Alejandro González Iñárritematu.
Linklater abo Iñárritu - inaczej tego nie widzę, ze wskazaniem na Linklatera. Obaj panowie popisali się kunsztem, choć obaj podeszli do tematu zupełnie inaczej. Co zauważyły w błyskotliwym żarcie prowadzące Złotych Globów - Linklater kręcił film przez 12 lat, każdego roku kilka scen, Birdman to natomiast jakby dwugodzinne ujęcie jednej kamery. Obaj w swojej metodzie genialni i kreatywni. Stawiam jednak na poświęcenie.
Linklater: 60%
Iñárritu: 40%
Szanse reszty nominowanych: Chyba tylko Anderson mógłby namieszać. I jeśli to miałoby miejsce, to ja jestem jak najbardziej za! Dziwi w ogóle obecność Millera. Ma na koncie kilka świetnych produkcji, ale Foxcatcher się do nich nie zalicza. Cieszy taki europejski rodzynek jakim jest Tyldum. Jednak bez większych szans.
Inni potencjalni nominowani: Chyba najbardziej brakuje mi Finchera (Gone Girl oceniam surowo, ale reżyseria to maestria!) i Avy DuVernay w miejsce Millera. Oboje zasłużyli na miejsce w piątce, ze wskazaniem na DuVernay, która podjęła się niezwykle trudnego tematu, miała gigantyczne problemy przy realizacji (wystąpienia Kinga są... chronione prawami autorskimi, na które producenci Selmy nie dostali zgody) i wybrnęła z tego w sposób genialny.
Myślę, że takie nazwiska jak Eastwood, Marsh i Chazelle też mogą czuć się pominięte.
NAJLEPSZY AKTOR PIERWSZOPLANOWY: Eddie Redmayne, Michael Keaton, Steve Carell, Bradley Cooper, Benedict Cumberbatch.
Pojedynek: Michael Keaton vs. Eddie Redmayne.
Nie wiem. Sam nie wiem. Najbardziej wyrównana kategoria wieczoru. Nie wiem. Dla mnie remis. Z lekkim, dosłownie tyci-tyci, wskazaniem na Keatona i w ostatecznym rozrachunku na niego stawiam. Ale jeśli Redmayne wygra, to nie będzie szok, wręcz przeciwnie. Obaj zasłużyli, ale ze Keatonem przemawia status weterana, a Akademia lubi nagradzać weteranów. Ciekawe jak się to rozwiąże.
Keaton: 51%
Redmayne: 49%
Szanse innych nominowanych: Pojedynek wymienionej wyżej dwójki. Reszta statystuje. Choć warto zauważyć kompletnie niespodziewaną nominacje dla Coopera. Wyrobił się chłopak. Nowy ulubieniec Akademii!
Mała uwaga: dla mnie Carell jest w złej kategorii. Jego rola jest typowo drugoplanowa, co z resztą zauważyli na BAFTach.
Inni potencjalni nominowani: Najbardziej boli brak kogoś z trójki Oyelowo, Fines, Gyllenhaal. Ich miejsce niespodziewanie zajął Cooper właśnie. Jeśli już ktoś z Foxcatchera miał zająć tu miejsce to tylko Tatum! Świetna, skomplikowana, dojrzała i wymagająca rola. Facet idzie drogą Coopera. Dobiera dobre role, jednocześnie nie rezygnując z image'u amanta i ciacha. Wyrabia się.
Szkoda, że pominięto Oscara Issaca, Spalla i Bosemana za elektryzującą rolę Jamesa Browna w Get on Up (***1/2). Warto się chłopakowi przyglądać w przyszłości. Osobiście brakuje mi też Billa Hadera za The Skeleton Twins. Na siłę bym go tu gdzieś upchnął!
NAJLEPSZA AKTORKA PIERWSZOPLANOWA: Julianne Moore, Felicity Jones, Rosmund Pike, Reese Witherspoon, Marion Cotillard.
Pojedynek: Julianne Moore vs. ... Julianne Moore.
Tak jak rok poprzedni należał do Blanchett, tak ten należy do Moore. Ona może to przegrać tylko z sobą samą.
Moore: 90%
Reszta: 10%
Szanse innych nominowanych: Pozostałe Panie zaprezentowały świetne, wartościowe role. Jednak w pojedynku z Moore, która idzie po swojego pierwszego, ale jak zasłużonego z perspektywy całej kariery, Oscara - nie mają szans.
Zaskakująca obecność Cotillard. Wielkie zaskoczenie.
Inne potencjalne nominowane: Pominięcie Rachel.... znaczy się Jeniffer Aniston to dość duże zaskoczenie. Podobnie sprawa ma się z Amy Adams.
Ja - jak to ja - wszędzie bym chciał widzieć Jessice Chastain, a jej rola w The Disappearance of Eleanor Rigby: Them jest warta nominacji. Tak jak rola Kirsten Wiig w The Skeleton Twins. Genialne role, obie Panie szarżują!
NAJLEPSZA DRUGOPLANOWA ROLA MĘSKA: J.K. Simmons, Robert Duvall, Edward Norton, Mark Ruffalo, Ethan Hawke.
Pojedynek: J.K. Simmons vs. ... J.K. Simmons
Jak w przypadku kategorii aktorek pierwszoplanowych: it is Simmons to loose. Tu raczej cuda się nie wydarzą.
Simmons: 99%
Szanse innych nominowanych: Praktycznie żadne, choć Simmons nie jest moim osobistym faworytem, bo uważam, że rola Duvalla była dużo bardziej wymagająca, lepsza. Postać była też ciekawsza, wymagała lepszego warsztatu i poświęcenia. Lubię Simmonsa od czasów Juno. Świetny aktor, fajny facet. Ale Duvall był po prostu lepszy. Jeśli ktoś miałby wykorzystać ten 1% to Duvall. Kategorie drugoplanowe to działka weteranów, a takim na pewno jest były doradca Dona Corleone.
Inni potencjalni nominowani: Gdyby Carell był nominowany w tej kategorii, tak jak powinien być, to Simmons nie miałby tak pewnej pozycji. Wręcz uważam, że Carell mógłby to na ostatniej prostej wygrać!
Ja bym jeszcze nominował Miyavi'ego za jego rolę w Unbroken. Ale to już byłby przesyt psychopatów w tej kategorii.
NAJLEPSZA DRUGOPLANOWA ROLA KOBIECA: Patricia Arquette, Emma Stone, Maryl Streep, Laura Dern, Keira Knightley.
Pojedynek: Patricia Arquette vs. ... Patricia Arquette.
Ta sama historia. Stety i niestety, bo trochę obdziera nas to z emocji w aż 3 naprawdę ważnych kategoriach, ale z drugiej strony Arquette zasłużyła.
Arquette: 99%
Reszta: 1%
Szanse pozostałych nominowanych: Reszta kandydatek daleko w tyle. Dziwi obecność Dern kosztem Chastain.
Inne potencjalne nominowane: I znowu uderzam w znajomą nutę: Jessica Chastain za A Most Violent Year. Szok, że nie dostała nominacji. Tak naprawdę jako jedyna miała jakiekolwiek szansę powalczyć z Arquette. I nie chodzi mi tylko o moje ślepe uwielbienie, ale kilka nagród po drodze na galę Oscarów, odebrała Patricii sprzed nosa.
Sporo mówiono o szansach na nominację dla Carmen Ejogo, ale spaprana kampania Selmy zaprzepaściła jej szanse.
Ja do końca wierzyłem w piękny sen, gdzie boska Kulesza dostaje nominacje. Ale potem się obudziłem.
NAJLEPSZY SCENARIUSZ ADAPTOWANY: Richard Linklater (Boyhood), Alejandro Gonzalez Inarritu, Nicolas Giacobone, Alexander Dinelaris, Armando Bo (Birdman), Wes Anderson, Hugo Guinnes (Grand Budapest Hotel), Dan Gilroy (Nightcrawler), E. Max Frye & Dan Futterman (Foxcatcher).
Pojedynek: Richard Linklater vs. Alejandro Gonzalez Inarritu, Nicolas Giacobone, Alexander Dinelaris, Armando Bo vs. Wes Anderson, Hugo Guinnes
Ta kategoria to moja wielka radość i wielki smutek. Radość, bo trzy filmy bijące się o ostateczny laur, są genialnie napisane, kreatywne. Przywracają nadzieję w pisanie oryginalnych historii. Smutek, bo nagrodzić można tylko jeden film. Dwa pozostałe obejdą się smakiem. A szkoda.
Bardzo wyrównana kategoria. Linklater jest na czele peletonu, ale nie pozbawiałbym autorów Birdmana i Grand Budapest Hotel szans. Kto by nie wygrał - jest to zasłużona nagroda!
PS: trochę brakuje Selmy kosztem Foxcachera.
Linklater: 40%
Alejandro Gonzalez Inarritu, Nicolas Giacobone, Alexander Dinelaris, Armando Bo: 30%
Wes Anderson, Hugo Guinnes: 30%
NAJLEPSZY SCENARIUSZ ORYGINALNY: Graham Moore (Imitation Game), Damian Chazelle (Whiplash), Anthony McCarten (The Theory of Everything), Jason Hall (American Sniper), Paul Thomas Anderson (Inherent Vice)
Pojedynek: Graham Moore vs. Damian Chazelle
Dość stateczna kategoria, filmy niby niezłe, ale te scenariusze wyglądają jak ubodzy krewni tekstów oryginalnych. Wydaje się, że Moore jest faworytem, ale tak naprawdę tu nie ma faworyta. Każdy może wygrać i chyba krzywdy to nikomu nie uczyni.
Moore: 35%
Chazelle: 33%
Reszta: 32%
Pozostałe kategorie to dla mnie zawsze zagadka, traktuje je troszkę po macoszemu, ale postaram się tylko wskazać zwycięzców w poszczególnej kategorii. Gdzie potrzeba, umieszczę komentarz:
Najlepszy Film Nieanglojęzyczny: Ida
Choć nadal należy się obawiać Lewiatana!