ILE NIESPODZIANEK! Akademia samymi nominacjami zrobiła niezły bajzel! Bez zbędnego pitu-pitu, po kolei:
Najlepszy film: Whiplash jako już klasyczny przedstawiciel Sundance (choć film jest dość słaby, The Skeleton Twins byłoby lepszym wyborem) dostało dużo miłości od Akademii. To samo American Sniper - jednak wujek Clint ma swoją renomę w kręgach Akademii. To są dwie największe niespodzianki. Kosztem Into The Woods i Foxcatcher znalazły się w finałowej ósemce (czemu nie ma dziewięciu?) filmów. Dziwi brak A Most Violent Year i Unbroken. Wydawało się, że te filmy mają szansę na dużo oscarowej miłości. Cieszy mnie pominięcie Gone Girl, bo jednak pod względem psychologii postaci, film (także książka) kuleje na całej linii.
Najlepszy aktor pierwszoplanowy: Bradley Cooper to nowy ulubieniec Akademii i kolejna wielka niespodzianka. Zajął miejsce, które wydawało się, że jest zarezerwowane dla kogoś z trójki Finnes, Oyelowo, Gyllenhaal. Wielka niespodzianka. Prędzej bym się spodziewał, że taką niespodziankę sprawi nominacja dla Timothy Spalla za Mr. Turner.
Najlepsza aktorka pierwszoplanowa: Wow. Marion Cotillard potwierdza tezę, że Amerykanom brakuje europejskich aktorek, innych niż Brytyjki. Wydawało się, że jej miejsce ma zapewniona któraś z Pań Adams/Aniston. A jednak Cotillard. Według mnie gigantyczne zaskoczenie, największe z tych nominacji.
Najlepszy aktor drugoplanowy: absolutnie bez zaskoczeń. jedyna kategoria z pewną stawką.
Najlepsza aktorka drugoplanowa: Laura Dern zaskakująco wygryza mój skarb - Jessice Chastain. Duża niespodzianka, zwłaszcza o tyle, że A Most Violent Year wydawał się tu pewniakiem do nominacji, gotowym do walki z Arquette, a tak - został kompletnie pominięty. Ja do końca wierzyłem w Kuleszę, ale to chyba byłoby zbyt piękne.
Najlepszy reżyser: Co tu robi Miller kosztem Avy DuVerney czy nawet Finchera - nie wiem. Cieszy nominacja dla Tylduma - świetny warsztat. Myślałem, że Damien Chazelle (Whiplash), albo Eastwood wskoczą tu w ostatniej chwili, ale jednak Miller. Dziwne, naprawdę dziwne, zwłaszcza, że Foxcatcher pominięto najważniejszej kategorii - najlepszego filmu.
Najlepszy scenariusz oryginalny/adaptowany: raczej bez zaskoczeń, choć wielu pewnie zdziwi brak Gone Girl. Mnie nie dziwi, jak pisałem wyżej, historia jest absolutnie niewiarygodna. Można było liczyć na pojawienie się Unbroken, lub A Most Violent Year, lub Mr. Turner, ale jakoś nie podeszły Akademii te filmy.
Najlepszy film nieanglojęzyczny: Cotilliard nominowana, ale Two Days, One Night już nie. Parodia.
Najlepsza muzyka oryginalna: Mr. Turner kosztem Gone Girl. Reznor swoje dostał, chyba ten mechanizm zadziałał.
Najlepsze zdjęcia: A NIE MÓWIŁEM!!! Ida została doceniona i jest za co! Mówi się, że sama nominacja to tak między bogiem a prawdą największe wyróżnienie, bo na nominacje głosują laureaci danej kategorii, a na zwycięzców wszyscy. Więc ta nominacja cieszy! Oby to była wielka droga do kariery obu Panów, bo zdjęcia w Idzie są artystycznym kunsztem, czystą maestrią, jedną z głównych postaci filmu! Doceniono też Mr. Turnera i Unbroken (niespodzianka, ale Deakis ma swoją renomę u członków Akademii).
Najlepszy długometrażowy film animowany: Everything is NOT awesome. Pominięcie The Lego Movie to jest największa porażka tych nominacji. Pewniak w swojej kategorii nie dostaje nawet nominacji. Szok.
Najlepszy montaż: Clint potwierdza, że jego siła magnum nadal działa. American Sniper kosztem Birdmana to jednak zaskoczenie. Wiele mam do zarzucenia Whiplash, ale akurat montaż jest tam mistrzowski - świetnie, że zostało to zauważone!
Z innych kategorii: Duma mnie rozpiera z nominacji dla Joanny i Naszej klątwy. Sztuka bierze się z cierpienia i zostało to udowodnione. Interstellar nominowany w kategorii najlepszego dźwięku i montażu dźwięku to jednak szok. Czytając zagraniczne portale - jedno z większych zaskoczeń, bo film był krytykowany w tej materii.
Wydaje mi się, że tyle jeśli chodzi o zaskoczenia. Trochę tego jest i jest to według mnie zapowiedź jednego: na tegorocznych Oscarach nikt nie jest w 100% pewny. Pewniaki znają swoje miejsce, ale muszą czuć oddech rywali - zwłaszcza tych niespodziewanych.
To był dobry rok, naprawdę wyrównan rok, choć brakowało mi takiej petardy, takiego filmu 10/10. Wiem, że pewnie by nie wygrał (jak The Silverlining Playbook, czy American Hustle w latach poprzednich), ale fajnie byłoby mieć swoją dyche w stawce. Tak moje oceny oscylują między 8-9, i 6 dla Whiplash. Mimo wszystko - świetny rok.
Najlepszy film: Whiplash jako już klasyczny przedstawiciel Sundance (choć film jest dość słaby, The Skeleton Twins byłoby lepszym wyborem) dostało dużo miłości od Akademii. To samo American Sniper - jednak wujek Clint ma swoją renomę w kręgach Akademii. To są dwie największe niespodzianki. Kosztem Into The Woods i Foxcatcher znalazły się w finałowej ósemce (czemu nie ma dziewięciu?) filmów. Dziwi brak A Most Violent Year i Unbroken. Wydawało się, że te filmy mają szansę na dużo oscarowej miłości. Cieszy mnie pominięcie Gone Girl, bo jednak pod względem psychologii postaci, film (także książka) kuleje na całej linii.
Najlepszy aktor pierwszoplanowy: Bradley Cooper to nowy ulubieniec Akademii i kolejna wielka niespodzianka. Zajął miejsce, które wydawało się, że jest zarezerwowane dla kogoś z trójki Finnes, Oyelowo, Gyllenhaal. Wielka niespodzianka. Prędzej bym się spodziewał, że taką niespodziankę sprawi nominacja dla Timothy Spalla za Mr. Turner.
Najlepsza aktorka pierwszoplanowa: Wow. Marion Cotillard potwierdza tezę, że Amerykanom brakuje europejskich aktorek, innych niż Brytyjki. Wydawało się, że jej miejsce ma zapewniona któraś z Pań Adams/Aniston. A jednak Cotillard. Według mnie gigantyczne zaskoczenie, największe z tych nominacji.
Najlepszy aktor drugoplanowy: absolutnie bez zaskoczeń. jedyna kategoria z pewną stawką.
Najlepsza aktorka drugoplanowa: Laura Dern zaskakująco wygryza mój skarb - Jessice Chastain. Duża niespodzianka, zwłaszcza o tyle, że A Most Violent Year wydawał się tu pewniakiem do nominacji, gotowym do walki z Arquette, a tak - został kompletnie pominięty. Ja do końca wierzyłem w Kuleszę, ale to chyba byłoby zbyt piękne.
Najlepszy reżyser: Co tu robi Miller kosztem Avy DuVerney czy nawet Finchera - nie wiem. Cieszy nominacja dla Tylduma - świetny warsztat. Myślałem, że Damien Chazelle (Whiplash), albo Eastwood wskoczą tu w ostatniej chwili, ale jednak Miller. Dziwne, naprawdę dziwne, zwłaszcza, że Foxcatcher pominięto najważniejszej kategorii - najlepszego filmu.
Najlepszy scenariusz oryginalny/adaptowany: raczej bez zaskoczeń, choć wielu pewnie zdziwi brak Gone Girl. Mnie nie dziwi, jak pisałem wyżej, historia jest absolutnie niewiarygodna. Można było liczyć na pojawienie się Unbroken, lub A Most Violent Year, lub Mr. Turner, ale jakoś nie podeszły Akademii te filmy.
Najlepszy film nieanglojęzyczny: Cotilliard nominowana, ale Two Days, One Night już nie. Parodia.
Najlepsza muzyka oryginalna: Mr. Turner kosztem Gone Girl. Reznor swoje dostał, chyba ten mechanizm zadziałał.
Najlepsze zdjęcia: A NIE MÓWIŁEM!!! Ida została doceniona i jest za co! Mówi się, że sama nominacja to tak między bogiem a prawdą największe wyróżnienie, bo na nominacje głosują laureaci danej kategorii, a na zwycięzców wszyscy. Więc ta nominacja cieszy! Oby to była wielka droga do kariery obu Panów, bo zdjęcia w Idzie są artystycznym kunsztem, czystą maestrią, jedną z głównych postaci filmu! Doceniono też Mr. Turnera i Unbroken (niespodzianka, ale Deakis ma swoją renomę u członków Akademii).
Najlepszy długometrażowy film animowany: Everything is NOT awesome. Pominięcie The Lego Movie to jest największa porażka tych nominacji. Pewniak w swojej kategorii nie dostaje nawet nominacji. Szok.
Najlepszy montaż: Clint potwierdza, że jego siła magnum nadal działa. American Sniper kosztem Birdmana to jednak zaskoczenie. Wiele mam do zarzucenia Whiplash, ale akurat montaż jest tam mistrzowski - świetnie, że zostało to zauważone!
Z innych kategorii: Duma mnie rozpiera z nominacji dla Joanny i Naszej klątwy. Sztuka bierze się z cierpienia i zostało to udowodnione. Interstellar nominowany w kategorii najlepszego dźwięku i montażu dźwięku to jednak szok. Czytając zagraniczne portale - jedno z większych zaskoczeń, bo film był krytykowany w tej materii.
Wydaje mi się, że tyle jeśli chodzi o zaskoczenia. Trochę tego jest i jest to według mnie zapowiedź jednego: na tegorocznych Oscarach nikt nie jest w 100% pewny. Pewniaki znają swoje miejsce, ale muszą czuć oddech rywali - zwłaszcza tych niespodziewanych.
To był dobry rok, naprawdę wyrównan rok, choć brakowało mi takiej petardy, takiego filmu 10/10. Wiem, że pewnie by nie wygrał (jak The Silverlining Playbook, czy American Hustle w latach poprzednich), ale fajnie byłoby mieć swoją dyche w stawce. Tak moje oceny oscylują między 8-9, i 6 dla Whiplash. Mimo wszystko - świetny rok.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz